poniedziałek, 24 września 2012

Ostro siostro!

Dzisiaj taka bardziej rockowa wersja kopertówki/ubranka na iPada. Trochę ćwieków i taśma z metalowymi kółeczkami przelotowymi, a odmiana wydaje się znacząca jak dla mnie.

Wiadomości z życia: po ponad 4 latach używania laptopa, który nie robił "ć", bo jak się nacisnęło "c" i alt to się otwierał skrót do karty graficznej - straciłam nadzieję na normalne pisanie. Kopiowałam tę nieszczęsną literę z innych, wcześniej napisanych tekstów i wklejałam w odpowiednim miejscu. A tu nagle stał się cud i ć zaczęło znów działać :D

Btw, ciekawe czy wyświetlacz w telefonie też kiedyś wróci do siebie po kąpieli w coca-coli pod siedzeniem w kinie? Do tej pory myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko innym, no przecież gdzie mnie się może taki wypadek przytrafić... życie zweryfikowało moją niewiarę w niespodzianki ;)




















































A na zdjęciu poniżej kopertówki dostępne od zaraz - wystarczy wysłać e-mail na adres cubclothes@gmail.com

Oliwkowa i granatowa - 65 PLN, czarna z ćwiekami 70 PLN



sobota, 22 września 2012

It's all about toys, art & food

Chociaż nie jesteśmy jakimiś wielkimi globtroterami (właściwie w tym momencie mówię głównie za siebie), to zdarzyło nam się (mnie i mojemu chłopakowi) być tu i tam. Podczas tego bywania zupełnie samoistnie ustalił się mały kanon, zawierający punkty obowiązkowe każdego wyjazdu. Są to tytułowe: zabawki, sztuka i jedzenie. Chyba trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że jedzenie to No.1 ;) Jeśli chodzi o zabawki, zawsze zabieramy jakiegoś małego podróżnika albo najlepiej kilku, a jeśli jest możliwość - kupujemy na miejscu coś do kolekcji. Sztuka to standardowo wystawy, ale raczej rzadko idziemy z konkretnym planem, częściej to spontan. Ale oprócz tego największa frajda to śledzenie miejscowego street artu i księgarnie z ciekawym asortymentem albumów o sztuce i sklepy/stoiska z trudnymi do upolowania w dobrej cenie magazynami.

Jeśli chodzi o jedzenie, ubiegły warszawski weekend zdecydowanie upłynął pod hasłem "burgeeerrr!". Na pierwszy rzut była buła w Mr.Pancake, z pysznie wysmażonym kotletem w bułce z sezamem. Mniam. Jak widać jednorożce też żywią się burgerami! Na deser amerykańskie naleśniki z nutellą i jeżynami - tego chyba nie trzeba zachwalać?
Drugi burger następnego dnia wpadł w Burger Barze przy Puławskiej. Full wypas, burger w tzw. wersji slow food. Wszystko, włącznie z bułką, robione jest na miejscu! Razem z burgerem zamiast tradycyjnych frytek dostaliśmy nachosy z sosem salsa. Fajny pomysł. Burger nr.2 nie został uwieczniony na zdjęciu, podobnie jak bubble tea x 2 - w wersji jogurtowej z żelkowymi kulkami tapioki i w wersji herbacianej mango ze strzelającymi kuleczkami boba. Btw, jestem mistrzem łapania informacji w lot - czekałam z niecierpliwością na spróbowanie tego wynalazku w Warszawie a po powrocie dowiedziałam się, że no przecież! oczywiście! Bubble tea jest we Wrocławiu w Magnolia Park ;P Lepiej późno niż wcale.

Żeby się nie rozdrabniać - temat zabawek i jedzenia często idzie w parze.




 A dalej trochę sztuki. Napotkany na jednym z podwórek w centrum street art. Artysta przerobił przy użyciu wielowarstwowych szablonów metalowe skrzynki (energetyczne? nie znam się)  na miniaturowe bloki. Wyglądają niesamowicie realistycznie!
Dalej trochę kontemplacji architektury i zieleni Łazienek - stały punkt wszystkich wycieczek odhaczony!
Jeśli chodzi o wspomniane księgarnie, to bardzo fajny wybór albumów o sztuce znajdziecie w Zamku Ujazdowskim. Poza tym żaden empik i traffic nie pozostał samotny ;) Do tego rewelacyjne albumy i książki o modzie znalazłam w American Bookstore,  szczególnie duży wybór był w księgarni w Galerii Mokotów. O łupach ze stoisk z tanią prasą opowiem Wam innym razem, bo to materiał na osobny post.




 
I ostatnie zdjęcie z serii "tu byliśmy" ze sztandarowym motywem palmy na Alejach Jerozolimskich. 


Bardzo chciałam Wam na koniec pkazać filmik z moją niesamowitą pamiątką - obrazkiem "3D" z wilkami, ale jest problem z dodaniem go na bloga :/ Dodałam więc link do fanpage'a CUB, gdzie możecie go obejrzeć. Zobaczcie koniecznie :D





czwartek, 20 września 2012

Njus

Dziś taki mały przerywnik między wspomnieniami z Warszawy. Opanował mnie szał szycia akcesoriów - tu pokrowiec na iPada dla chłopaka i kopertówka na specjalne zamówienie uszyta w wersji granatowej. To granatowe płótno ma wyjątkowo widoczne i urzekające przetarcia, więc chyba nie powstrzymam się od uszycia jeszcze kilku sztuk :)

I na koniec praktyczne zastosowanie kartonowej metki CUB - jest idealna jako zakładka do książek. Wygląda estetycznie, ma fajny "ogonek" z tasiemki, który wystając spomiędzy kartek od razu pokazuje nam, gdzie ostatnio skończyliśmy czytać.


 Enjoy!













wtorek, 18 września 2012

CUB x Plastikowe Serce

Wróciłam :D

Wyjazd towarzysko-biznesowy do Wawy był bardzo udany! Tak udany, że zdjęć z wyjazdu jest niewiele, ponieważ byłam zbyt skupiona na byciu tu i teraz, cieszeniu się z chwilą i towarzystwem.  W związku z tym robienie zdjęć było jedną z dalszych rzeczy, które uznawałam za konieczne ;)

Na szczęście całkiem dobrze udało mi się udokumentować naszą wizytę w sklepie Plastikowe Serce przy ul. J. Bartoszewicza 9. Sklep ma w swojej ofercie mnóstwo świetnego vinylu (designer toys), w tym customy, czyli pojedyncze egzemplarze ręcznie malowane przez artystów (jest między nimi i moja Indianka), ręcznie wykonane pluszaki, designerskie t-shirty i torby i wiele innych fajnych rzeczy. Sklep jak i wystawione w nim produkty są zupełnie wyjątkowe.  Z tego zachwytu nie mogliśmy z Pawłem wyjść z pustymi rękami - 2 figurki Ugly Dolls i bawełniana torba z fajnym nadrukiem troszkę zaspokoiły nasze pragnienie.

Fajnie, że do oferty sklepu dołączyły także ubrana CUB! Od tego weekendu są tam dostępne granatowe t-shirty męskie/unisex, damskie longsleevy i torebki/pokrowce. Wreszcie spokojnie można obejrzeć, dotknąć albo przymierzyć. Jeśli więc będziecie gdzieś w okolicy - zajrzyjcie do tego magicznego świata!











czwartek, 13 września 2012

Quick shots

Czas ostatnio pędzi jak szalony. Kolejne dni ubiegają w rytmie pospiesznego kończenia kolejnych projektów. Z jednej strony czuję, że dużo się dzieje i że czasem nie nadążam, z drugiej mam ciągły niedosyt... Zbieranina zdjęć chyba najlepiej obrazuje ten stan. Między szyciem kolejnych par męskich spodni i pewnej niespodzianki wcisnęłam jeszcze farbowanie dzianinowego sweterka. Był jakiś za biały ;) Uczę się robić milion rzeczy na raz, ale nauka ta miewa czasem tragiczne skutki.

Jutro (sorry, dzisiaj ;) odeśpię sobie późne blogowanie w autobusie do Warszawy. Dawno się tak nie cieszyłam na myśl o 6 godzinach w podróży. Ale kiedy ma się do kogo jechać, to zupełnie inna perspektywa. Mam zamiar przywieźć trochę ciekawych historii i zdjęć z fajnych miejsc!


Dobranoc i do zobaczenia/przeczytania po weekendzie!











wtorek, 11 września 2012

Urban Style - kolekcja Nessi na jesień 2012

Dzisiaj coś o butach... Dawno nie było nic o butach, bo jak mawia ludowe przysłowie - co z oczu to z serca. Chcąc więc zostać obuwniczą minimalistką nie chodzę po sklepach, nie oglądam, nie dotykam ;) Ale może jednak, chociaż w internecie rzucę okiem!
I tak sobie rzucałam okiem na zdjęcia zapowiadające nową kolekcję Nessi i podzielę się z Wami moją top listą modeli.


  
Moim absolutnym numerem 1 są czarne oficerki! Od zawsze moim ulubionym jesienno-zimowym trendem jest styl militarny i bardzo się cieszę, że regularnie powraca w tym sezonie. Te buty będą się świetnie komponować z mundurowym, dopasowanym płaszczem. Żeby przełamać męski, wojskowy styl założyłabym do tego zwiewną, szyfonową sukienkę, kryjące rajstopy i luźne podkolanówki a dla zmarzluchów mięsisty, wełniany komin.
W tym modelu bardzo podoba mi się niewielki obcas - w zdrowy i dyskretny sposób doda kilka centymetrów, wygląda też bardziej kobieco niż popularne całkiem płaskie podeszwy. Niezbyt obcisła cholewka buta też wygląda super - bardziej swobodnie. Można założyć do nich właśnie zalotnie wystające podkolanówki a i nogawki dżinsów bez problemu zmieścimy :)

Kolejny model, bez którego nie poradziłabym sobie jesienią to niskie botki na płaskiej podeszwie z luźno opadającą cholewką. Mam już kilka par w tym typie, ale ciągle mi mało ;)
W botkach od Nessi uwagę zwraca miękko układająca się skóra i fajny detal - zamsz jest dekoracyjnie dziurkowany przy przeszyciach. Bardzo chętnie zobaczyłabym ten model też w innych kolorach, szczególnie czekoladowy brąz wydaje się zachęcający. Marka przeważnie produkuje modele w szerokiej gamie kolorystycznej, więc myślę, że każdy wybierze coś dla siebie.

Na bardziej "wymagające" okazje wybrałabym proste botki na obcasie z delikatną platformą. Bardzo przypadła mi do gustu ich prostota! Jedyne elementy dekoracyjne to piękna linia i skóra świetnej jakości. Nic więcej tu nie potrzeba :) Tym razem zamszowe botki chętnie zobaczyłabym w tonacji chłodnego beżu.


Oprócz wybranych przeze mnie modeli jest jeszcze wiele innych, na przykład sznurowane botki na obcasie i płaskie, buty typu worker... Możecie je wszystkie zobaczyć na oficjalnej stronie marki Nessi klikając duży banner znajdujący się u dołu głównej strony albo klikając link do Nessi. Na stronie znajdziecie też adresy sklepów i ciekawy blog o modzie i butach.
Miłego oglądania. I noszenia! :)

* Zdjęcia z kampanii wizerunkowej jesiennej kolekcji Urban Style są własnością marki Nessi.

A na deser - filmik z backstage'u sesji zdjęciowej! Bonus dla Wrocławianek - poznajecie miejsca, gdzie były robione zdjęcia?