wtorek, 19 czerwca 2012

Pomrańczowa maxi

Wspominałam Wam ostatnio o spontanicznych zakupach i pomarańczowej spódnicy maxi. Oto ona! ;) Jak powiedziałam, tak zrobiłam - w zestawie z szarym tanktopem CUB. Nie jest to może najbardziej wyszukany projekt, jaki uszyłam, ale jestem z niego zadowolona. Myślę, że będzie w częstym użyciu, bo jest bardzo uniwersalny. Jedynymi dekoracyjnymi akcentami są pomarańczowe szwy przy wykończeniach i "węzełek" z paska dzianiny z tyłu. Dół nie jest prosty, tylko wycięty w półkole, więc też ciekawie wygląda w wersji nie schowanej za pasek.

Niestety nie jestem mistrzem chodzenia w sandałach na obcasie
, więc wybrałam płaskie skórzane sandały w popielatym kolorze. Akurat te są z zeszłego roku z kolekcji Nessi, pisałam Wam o nich przy okazji tych nowych karmelowo-granatowych ze złotym akcentem. W tym roku widziałam, że są dostępne bardzo podobne, jednak w lekko cieplejszym, beżowym odcieniu.

A! zapomniałabym. Jeśli lubicie konkursy i castingi zapraszam na casting babskie.tv i nessi

I jak?





www.nessi.com.pl


sobota, 16 czerwca 2012

Baby są jakieś inne ;P

Kontrowersyjny tytuł posta jest konsekwencją mojego rozmyślania nad nową spódnicą, kupioną w drodze między przystankiem autobusowym a domem. Dodam, że nawet obwieszenie dwoma torbami mi nie przeszkodziło w zakupach. A zastanawiam się, bo w zeszłym roku uszyłam maxi sukienkę z pomarańczowego batystu (kolor jak na pierwszym zdjęciu). Miałam ją na sobie dokładnie dwa razy. Chyba ma za duży dekolt, dlatego czeka na przerobienie góry. Materiału zostało jeszcze dużo, więc obiecałam sobie uszyć z niego właśnie taką prostą spódnicę. Ale zamiast ją uszyć... kupiłam. Bo przecież to taki skomplikowany fason, że nie dałabym rady ;P Dziwne, bardzo dziwne...

A teraz się zastanawiam, bo jako fanka stonowanych kolorów chętnie nosiłabym ją z czarnym albo szarym tank topem i płaskimi sandałami jak dziewczyny na zdjeciach-inspiracjach, ale myślę też nad czymś innym. Jakieś bardziej etno? Sama nie wiem. Jeśli macie jakieś sugestie to piszcie w komentarzach. Ta moja spódnica to coś jak na pierwszym i ostatnim zdjęciu :)



 

Zdjęcia nie są moją własnością / I am not the author and owner of these photos.

czwartek, 14 czerwca 2012

Coctail dress

Przyszedł czas na drugą satynową sukienkę. Ta jest dla koleżanki na poprawiny jej koleżanki ;P ehh, skomplikowane. 

Ten egzemplarz jest też uszyty z matowej strony materiału. Powiem Wam, że jednak nabrałam pewności, że to nie jest mój ulubiony materiał do szycia. Ale pomijając wrażenia przy szyciu, myślę że efekt jest całkiem w porządku. Bardzo podoba mi się też kolor sukienki. Zatem ogólnie wszystko na plus.
Wykrój sukienki jest z Burdy, dodałam tylko tą małą zakładkę na wierzchniej warstwie na wysokości talii, żeby tak nie "latała" i bardziej podkreślała talię.

Fajna? Znowu nie w cub'owym stylu, ale może, może... mamy podobny rozmiar więc zmierzyłam i jest całkiem twarzowa ;)






wtorek, 12 czerwca 2012

Wedding dress

Chciałabym pokazać Wam mały podgląd sukienki ślubnej, którą uszyłam dla koleżanki. To taka bombka na szerokich ramiączkach, w której głównym elementem dekoracyjnym są draperie po bokach dołu sukienki.

Zdradzę kolejny mój sekret krawiecki - przewiązki na ramiączkach mają nie tylko funkcję dekoracyjną: od środka zapinane są na małe, niewidoczne zatrzaski, więc można je stabilnie przymocowa
ć do ramiączek bielizny i nigdy nic nie wychodzi niespodziewanie. Często korzystam z tego patentu szyjąc rzeczy bez rękawów. Jeśli takie przewiązki nie pasują do projektu, można też wszyć wąskie tasiemki po wewnętrznej stronie ramiączka ubrania i mają tą samą funkcję, a są kompletnie niewidoczne.

Jak wrażenia? Jestem ciekawa.  Dodam, że właścicielka jest zadowolona ;)










piątek, 8 czerwca 2012

camel forever

Ponieważ w mojej szafie nie ma zbyt wielu kolorów wykraczających poza barwy ziemi i nieba i szeroką gamę szarości, to kolor "camel" uważam za całkiem konkretny akcent ;)

Urok sytuacji na zdjęciu polega na tym, że sandały są z nowej letniej kolekcji Nessi a torebka to rękodzieło dziadka. Zostały zrobione trzy takie torebki - dla mojej mamy i jej dwóch sióstr. Myślę, że nowe buty i blisko trzydziestoletnia kopertówka pasują do siebie idealnie, nie tylko z powodu koloru. Minimalizm tej torebki i dobrej jakości naturalna skóra zawsze się obronią.



Dodam jeszcze zupełnie (niestety ;) niesponsorowaną reklamę. To już drugie sandały od Nessi i po raz kolejny bez pudła. W zeszłym roku kupiłam też płaskie, z szerokich pasków w ładnym, szaro-beżowym kolorze. Buty są wykonane w całości z mięciutkiej naturalnej skóry, wyglądają i noszą się świetnie! Polecam szczególnie, że jest to polski produkt, a ja lubię zachwala
ć "nasze".

Dziś prawie skończyłam sukienkę ślubną dla koleżanki. Taka urocza pudrowo-różowa bombka
. Prawie - bo sukienka ma mieć pasek w talii i nie ma jeszcze konkretnego pomysłu na niego, ale to tylko kropka nad "i". Żeby zadośćuczynić ślubnym przesądom nie pokażę sukienki przed ceremonią ;P Ale jutro dodam parę ujęć charakterystycznych detali i będę liczyć, że panna młoda udostępni zdjęcia, będąc już szczęśliwą żoną :).




wtorek, 5 czerwca 2012

Mysterious men in grey

Dzisiaj mała zajawka nowej męskiej bluzy. Tylko taki sneak peek, ponieważ pan właściciel chciałby, żeby jego bluza została zaprezentowana z nim w komplecie, więc czekam na zdjęcia od niego, a tymczasem paczka "mknie" pocztą.

Enjoy!




niedziela, 3 czerwca 2012

Miss Levi vol.2

Dzisiaj obiecany ciąg dalszy jeansowego tematu, drugie spodnie z zamówienia. Przy tych trochę bardziej zaszalałam z przeszyciami w dwóch kolorach. Dodałam też metalowe kółeczka przelotowe jako ozdobny gadżet.
A na sam koniec kilka zdję
ć obu par razem.

Co do planów na najbliższe dni - od grubo ciachanego jeansu chyba zrobię łagodne przejście przez jakąś bluzową dzianinę do delikatnych, zwiewnych satynek dla dwóch pięknych dziewczynek (heh, rym częstochowski mnie się trzyma, ale postaram się nie nadużwya
ć!)


sobota, 2 czerwca 2012

Miss Levi

Kojeny quest zaliczony! Moją misją było uszycie dwóch par jeansów dla męża koleżanki. Tu pojawia się znów motyw jeansów idealnych i ukochanych. Niektórym zdarzyło się je spotkać w życiu, ale tylko raz, innym w ogóle nie było dane. Mężowi koleżanki było dane i to nawet dwa razy i te ukochane, wynoszone dwa eksponaty zostały mi dane na wzór :) Na bazie tych fasonów uszyłam nowe spodnie. Jedne bardzo klasyczne, z grubego 100% bawełnianego jeansu z pomarańczowymi przeszyciami. Z czasem będą nabierały unikatowego charakteru przez naturale przetarcia.

A przy okazji jeansów - moja maszyna to Elna model właśnie jeans i zastanawiam się, czy ona ma jakiś mocniejszy silnik niż inne? Bo bez problemu dała radę nawet z grubym jeansem złożonym kilka razy (podłożenia nogawek, szlufki). Nie wiem czy inna też by była taka twarda ;)
I tu mam dla Was szyjące Panie taką radę (może już znacie, ale zaryzykuję) - właśnie takie grube miejsca przed szyciem rozbijam młotkiem! Spłaszcza to trochę taki element, więc łatwiej mieści się pod stopką maszyny a do tego włókna materiału rozluźniają się i igła nie blokuje się między warstwami. Polecam, jestem wielką fanką młotkowania ;P

Drugie, nieco inne jeansy będziecie mogli zobaczyć jutro.