niedziela, 20 maja 2012

Strawberries and the Secret Garden

Dzisiaj cały dzień od samego rana miałam szyć! Taki był plan. Na szczęście plan trochę zawiódł ;)
Uznałam, że skoro jest niedziela i wszyscy odpoczywają, to moja godzinka byczenia nic nie zmieni. Zrobiłam szybkie wygrzebywanie z szafy jakiś bardziej plażowych rzeczy, żeby wylegnąć na taras wychodzący na ogród. Pierwsza zabawna sprawa - mój zeszłoroczny szał na kolor nazwijmy roboczo truskawkowy z domieszką brzoskwiniowego objawił się w pełnej krasie... kostium, koszula a nawet karimata ;P Druga rzecz - własny (tzn. rodzinny właściwie) ogród mnie zaskoczył! Ostatnio spędzałam czas głównie w mieście, a właściwie różnych miastach i jakoś na zaglądanie do ogródka nie było czasu. A tu takie zielone boom!
Tak mnie to jakoś wszystko zaskoczyło i zainspirowało, że aż zrobiłam trochę zdjęć ;)

Kolejny efekt uboczny zmiany planów jest taki, że przez terapię kolorem, światłem i ciepłem dostałam takiego przyspieszenia, że to co wczoraj wydawało mi się robotą na pół dnia jest już gotowe! I działam dalej.
Wiem, że to nie odkrycie Ameryki, ale na prawdę słońce i kolor mogą zdziałać cuda ^__^




6 komentarzy:

  1. ale fajny post! taki letni :) i zdjęcie z Tobą - super!

    OdpowiedzUsuń
  2. great summer photos!:) those strawberrys look so yummy <3 and i love your plastic sandals - they're amazing! seriously perfect for summer!

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yeah, strawberries were soo yummy ^__^
      and thanks!

      Usuń

Napisz, co sądzisz! Twoja opinia jest dla mnie ważna :)