czwartek, 10 stycznia 2013

2012-->2013

Nie miało być podsumowań. Z resztą jest już 10 stycznia i chyba nikt się nie spodziewał. Poza tym uważam, że granice narzucone przez kalendarz, kończący się ni stąd ni zowąd w środku zimy są dość nienaturalne. Rozumiem zgodnie z biegiem natury robić podsumowanie na koniec jesieni powiedzmy, kiedy wszystko powoli usypia i naturalnie skłania człowieka do przemyśleń. Z resztą pod koniec listopada są moje urodziny, więc podsumowywanie roku w tym czasie byłoby dla mnie oczywiste, ale i wtedy rzadko się zastanawiam dokładnie nad tym, co zdarzyło się w minionym roku. Pewnie wynika to z lekkiego życiowego roztrzepania i kiepskiej pamięci, a może strachu, że dojdę do wniosku, że mogłam zrobić więcej?

Niemniej jednak tekst ten zmierza nieuchronnie ku podsumowaniu. Dlaczego? Otóż nowy rok rozpoczęłam od zakupów, w pierwszej kolejności padło na notebooka. Jest on bardzo sympatycznym urządzeniem, a niespodziewanie mega przeziębienie przykuło mnie do łóżka razem z tym notebookiem, więc pomyślałam, że coś naklikam. W ogóle nic nie skłania człowieka do przemyśleń mocniej niż kiepskie samopoczucie. Nie powiem, żebym czuła się jak na łożu śmierci, ale jednak. Dumam. Spodziewaliście się mocniejszych argumentów? Sorry... ;)

Przechodząc do meritum - w związku z tym, że jak  pisałam nie mam w zwyczaju zastanawiać się nad czasem minionym jakoś tak konkretnie i w usystematyzowany sposób, zaskoczyło mnie samą, ile się zmieniło.
W rok 2012 weszłam jako konserwator zabytków z licencjatem, absolutorium na Wydziale Historii UWr i myślą, że muszę napisać i obronić pracę magisterską. Chyba sama wtedy jeszcze nie do końca wierzyłam, że dam radę to zrobić w krótkim czasie, chociaż nie powiem, walczyłam ostro. Przy wsparciu i motywacji znajomych i koleżanki w identycznej jak moja sytuacji - udało się! W lutym 2012 roku zostałam panią magister.
Z myślą, że nic już nade mną nie "wisi" zaczęłam się zastanawiać, co by tu w życiu robić. Mając 26 lat - jest to dobry moment, żeby się wreszcie zastanowić, co się chce robić w życiu ;) W międzyczasie, jeszcze pod koniec 2011 roku pojawił się CUB. Najpierw jako zajawka, nazwanie tego, co już od dłuższego czasu robiłam bez nazwy. Mały wilk coraz bardziej zakorzeniał się w moim życiu i stał się jego nieodłączną częścią. Właściwie już w okolicy maja podjęłam decyzję, że chcę to robić na 100% - otwieram firmę. Każdy wie, jak jest w życiu - jeśli podejmiesz decyzję zawsze musi się stać coś, co będzie "chciało" sprawdzić twoją determinację. Mimo zawirowań 1. lipca 2012 została otwarta firma CUB. Od tamtego czasu już leci bardzo szybko. Ciągle uczę się czegoś nowego, nie tylko w dziedzinie projektowania i szycia, ale i księgowości, logistyki, marketingu itp. W tej drodze są ze mną ludzie, którzy wspierają mnie, motywują, pomagają. Dziękuję im za to.

Nie mam poczucia, że w 2013 rok weszłam z całkowitą pewnością, że znalazłam swoje miejsce na świecie, ale czuję, że to jest dobra droga. I to jest w tym momencie najważniejsze.

THE END

P.S. Pierwszy tak długi post bez zdjęć. Śpicie? Po ubiciu wirusów postaram się dodać post ze stylizacją. Dodam jeszcze, że robi się jeszcze mała dostawa lubianych produktów a w dalszej kolejności nowości już w wiosennym klimacie. Tymczasem zapraszam też do sklepu i na fanpage :) I na sam koniec info dla Wrocławian - kominy i rękawiczki w różnych wersjach kolorystycznych są dostępne w concept store Fu-Ku w Galerii na Czystej. O!

9 komentarzy:

  1. miło przeczytać coś więcej o Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie miło, że wydało Ci się to interesujące :)

      Usuń
  2. Myślę, że to chyba tak zwykle jest, że nie mamy pewności w danej chwili czy coś jest ok czy nie - to wszystko ocenia czas. Mam nadzieję, że kolejne przemyślenia (może listopadowe?) pozwolą Ci ocenić, że to co zrobiłaś w poprzednim roku zaowocuje jeszcze mocniej w tym! Uściski mocne. Go CUB, go!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też mam nadzieję, że tak będzie :)

      Usuń
  3. Ja nie zasnęłam!
    Wracaj do zdrowia i niech 2013 będzie jeszcze większym sukcesem!
    Powodzenia i całuję!

    pozdr. AL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Al!
      A Ty tam działaj z tym co działasz i się pochwal szybciutko! :D

      Usuń
  4. Taka młoda i taka mądra :)
    Pozazdrościć
    Powodzenia w 2013

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, akurat tego bym o sobie nie powiedziała ;) dziękuję! Tobie również :D

      Usuń
  5. Oj tak! Jest kilku takich projektantów, których zestawy w całości akceptuje. Najbardziej lubię właśnie taki 'urban warrior' :D

    OdpowiedzUsuń

Napisz, co sądzisz! Twoja opinia jest dla mnie ważna :)